fbpx
Blog Agnieszka Jasińska - W poszukiwaniu regionalizmów

W POSZUKIWANIU REGIONALIZMÓW

Dalsza część propozycji prezentów gwiazdkowych, tym razem zajmiemy się książką Michała Rusinka „Od mikmaka do zazuli”. Atlas regionalizmów dla dzieci”.

Tytuł jest mylący, bo nie będziemy zwiedzać Polski, to znaczy nie będziemy oglądać zabytków i atrakcji przyrodniczych. Zwiedzimy ją w domu i spenetrujemy polskie miasta i wsie w poszukiwaniu słów, których nigdzie indziej nie znajdziemy, czyli właśnie regionalizmów. Gotowi? No to ruszamy!

Naszą wycieczkę zaczniemy w Częstochowie. Na początek kupmy prowiant na drogę. Wejdźmy do najbliższego sklepu. A teraz do kasy! Wszystko zapłacone? Chwila, chwila, pani ekspedientka pyta się, czy chcemy zrywkę. Skojarzenia są różne. Może jakieś owoce zebrane prosto z krzaka, albo jakaś zdrapka, dzięki której możemy coś wygrać? Nie, nie, pani chodzi o jednorazową torbę plastikową. Właśnie w Częstochowie zrywką nazywamy taką torebkę. Grzecznie dziękujemy, bo wiemy, że takie torby zaśmiecają środowisko i jedziemy dalej.

Teraz znajdujemy się w Orawie, regionie znajdującym się w południowej części naszego kraju. Orawa leży bardzo blisko Zakopanego, więc jeśli chcemy się upewnić, że faktycznie jesteśmy w Orawie, zapytajmy o coś przechodnia. Odpowiedź jest dziwna, bo zamiast „tak” lub „nie” słyszymy „hej”. Odwracamy się, żeby sprawdzić, że to faktycznie o nas, ale nikogo za nami nie ma. Zaskoczę Was, bo rzeczywiście do nas zwrócono się ze zwrotem „hej”, ale to nie było powitanie. Po prostu w Orawie „hej” znaczy „tak”. Nie spodziewaliście się, hej?

Wspomniałam o Zakopanym, to miejsce proponuję ominąć, nie będziemy się pakować w tę wielką grupę turystów. Wszystkie pensjonaty są zajęte, a że jest siąpawica, czyli długotrwały deszcz (fakt, pada tu od wczoraj) to możecie osuszyć Wasze ubrania przy watrze. Nie, nie wietrze, wiatr porwałby Wasze ubrania i nie zobaczylibyście ich już później. Mówiąc o watrze, mówię o ognisku, bo tak mieszkańcy Zakopanego je nazywają. Ubrania wyschły? Jedziemy dalej!

Wyjeżdżamy, ale patrzcie! Jaka piękna zazula! Nie zdziwcie się, nie chodzi o jakąś zołzę, tylko o piękną biedronkę. W Bieszczadach właśnie tak nazywamy te piękne stworzonka.

Teraz chcę Wam pokazać kłobuki, czyli kiedyś czapki, a teraz charakterystyczne dla Niedzicy kapelusze z czarnego filcu obszyte czerwoną nicią. Wiedzieliście? Zostańmy w temacie garderoby, bo kiedy ktoś Was zaczepi w Niedzicy i powie, że macie bardzo ładny lajbik, to chodzi mu o nic innego, jak o kamizelkę.

Zgłodnieliście? To dobrze, bo jesteśmy w Lublinie. Wiecie, ile tu jest pyszności? Dla was cebularze, czyli bułki z cebulą, a dla Waszego brejdaka albo brejdaczki parówkę. Może przetłumaczę? A dla Waszego brata (brejdaka) lub siostry (brejdaczki) bagietkę (parówkę).  

Teraz na północ, a mianowicie do Grudziądza. Ile tam jest dzieci robiących szneki! „Wy też pewnie robicie szneki, choć o tym nie wiecie”- jak mówi autor książki, pan Michał Rusinek. A wiecie, co pan Michał ma na myśli? Oczywiście głupie miny, bo to są właśnie wspomniane szneki!

Naszą wycieczkę kończymy w Lubawie. Warto tu przyjechać, kiedy pada deszcz, bo występuje wtedy ciekawa gra słów. Dlaczego? Ponieważ mieszkańcy Lubawy mieszają „ś” i „sz”. Więc woda szczeka, czyli ścieka, a pies ścieka, czyli szczeka. A dzieci są fofelkami, bo tak są tam nazywane.

Będziemy się już żegnać, ale muszę wyjaśnić, skąd tytułowy mikmak, ponieważ zazulę już wyjaśniłam: tak biedronkę nazywają mieszkańcy Bieszczad. Otóż mikmak to nikt inny jak cwaniak. A skąd pochodzi to słowo? Tego już się musicie dowiedzieć sami, podczas czytania „Od mikmaka do zazuli…”

Na koniec wspomnę o autorze tej fenomenalnej książki. Jest nim nikt inny, jak słynny Michał Rusinek, autor wielu świetnych książek dla dzieci i młodzieży, które zresztą także polecam. Książkę zilustrowała siostra autora, pani Joanna Rusinek. Dzięki jej kolorowym ilustracjom książkę czyta się jeszcze lepiej!

Książka jest idealnym prezentem pod choinkę dla każdego, bez względu na wiek!

Książka, którą zrecenzowałam to: “Od mikmaka do zazuli. Atlas regionalizmów dla dzieci” M. Rusinek, wydawnictwo Bezdroża

Przewiń do góry
pl_PL