fbpx
Blog Agnieszka Jasińska - Śledzik

ŚLEDZIK

Ta zdrobniała nazwa oznacza ostatnią imprezę przed początkiem postu, tuż przed Środą Popielcową. Być może mówimy „śledzik” dlatego, że chodzi o małe spotkanie towarzyskie, przeciwieństwo wielkich balów karnawałowych. A może dlatego, że lubimy tego śledzika, po prostu. Jerzy Bralczyk w swojej książce „Jeść!!!” uważa, że jest w tej nazwie coś komicznego. Znanemu językoznawcy kojarzy się ono ze śledzikowaniem, albo sljedzikowaniem, czyli pewnym typem wschodniej wymowy.

Wyraz „śledź” brzmi „słowiańsko” (te szeleszczące spółgłoski), ale tak naprawdę ma nieznane pochodzenie. Słownik języka polskiego podaje – ze znakiem zapytania, że ma ono źródła germańskie i zestawia je z tamtejszym „sild”.

Śledź występuje w bardzo wielu wyrażeniach frazeologicznych. „Być stłoczonym, jak śledzie w beczce” znaczy przebywać w pomieszczeniu, gdzie jest ciasno. „Zjeżdżać na śledzia”, to zjeżdżać na sankach leżąc na brzuchu. „Ucho od śledzia” oznacza „nic”. Często wykrzykujemy to, kiedy chcemy pokazać komuś, że nic od nas nie dostanie. Alternatywnie możemy mu też pokazać temu komuś „figę z makiem” – taki spożywczy synonim?

Dawniej, jak pisze Bralczyk, „zjeść śledzia” oznaczało upaść i potłuc się, albo zginąć.

U Fredry Papkin mówi „Zjadłbym śledzia z rąk patrona”, co oznacza, że mógłby od niego oberwać.

A na koniec pożegnam się z Wami staropolskim powiedzeniem: „Bywaj zdrów, holenderski śledziu”!

Ja zaraz zjem jeszcze jednego. W marynacie, bez popitki. Bo mimo, że „rybka lubi pływać”, to jednak rano muszę wstać do pracy?

 

Jerzy Bralczyk, „Jeść”, Olszanica 2014

Przewiń do góry
pl_PL