Blog Agnieszka Jasińska -Mówić po polsku - to takie proste

MÓWIĆ PO POLSKU – TO TAKIE PROSTE… .

We wstępie do swojej książki profesor Andrzej Markowski pisze „To niby takie proste – powiedzieć coś komuś, napisać coś do kogoś w swoim ojczystym języku. (…) A jednak … Ileż to razy zastanawialiśmy się nad tym, czy właściwie użyliśmy jakiegoś wyrazu, czy dobrze go odmieniliśmy….”.

„Poradnik Profesora Markowskiego” znanego językoznawcy, specjalisty od kultury języka to kolejna potrzebna i ważna propozycja dla wszystkich tych, którzy interesują się poprawną polszczyzną.

Profesor porusza tu kwestie związane z prawidłowym zapisem, a więc ortografią i interpunkcją, odmianą form imiennych  i czasownikowych oraz składnią. To wszystko brzmi dość szkolnie, być może mało zachęcająco, ale uwierzcie mi – propozycje autora to samo życie. Na przykład, jak prawidłowo odmieniać rzeczowniki obcego pochodzenia (najczęściej nazwisko, albo nazwę własną)? To źródło bardzo wielu błędów, co rusz spotykamy takie oto kwiatki: „Wszedłem na facebook’a”. Skąd się wziął apostrof w tym słowie? Pewnie poprzez porównanie do innego obcego wyrazu, który ten apostrof powinien posiadać czyli  „iPhone’a”. W tym drugim apostrof wynika z niemego „e” w zakończeniu wyrazu. W słowie facebook mamy standardową,  charakterystyczną dla wielu rzeczowników polskich końcówkę, wiec apostrof nie ma tu uzasadnienia.

Dla mnie bardzo ciekawym zagadnieniem, które porusza Markowski, jest składnia, czyli – mówiąc po ludzku – zasady łączenia wyrazów. Polacy popełniają na tym poziomie bardzo wiele błędów, mało kto uświadamia im jednak, że dany związek jest niezgrabny,  albo wręcz niepoprawny.  Pierwszy z brzegu przykład: ileż to razy słyszeliśmy w mediach sformułowanie „mianować na swojego następcę”, podczas gdy powinno się powiedzieć „,mianować swoim następcą”. Albo „Uzyskaliśmy wynik odwrotny od oczekiwanego” zamiast „wynik odwrotny do oczekiwanego” lub „odwrotny niż oczekiwany”.

Profesor z dużą rezerwą traktuje słowa modne i piętnuje te, które są nadużywane. W obydwu tych grupach jest wiele wyrazów obcego pochodzenia. Prezentuje ich polskie odpowiedniki np.: „platformę porozumienia” proponuje zastąpić „płaszczyzną porozumienia”, „ranking” „zestawieniem”, a „generalnie” zwrotem „w zasadzie”.

Oprócz tego Markowski podaje listę wyrazów mylonych („prezencja” i „prezentacja”, „status” i „statut”), wyrazów źle rozumianych („odstający” jako „pozostający w tyle, słabszy”). W książce nie zabrakło rozdziału o błędnie używanych stałych związkach frazeologicznych: „biegać jak kot z wywieszonym pęcherzem” zamiast „biegać jak kot z pęcherzem”, „dawać wyraz czegoś” zamiast „czemuś” itd.

Jako metodyczka i autorka podręczników do polskiego jako obcego mam ochotę usiąść i napisać jakiś mały poradnik dla obcokrajowców z przytoczonymi przykładami. Z doświadczenia wiem, ze wielu moich studentów zagranicznych mówiących dobrze po polsku popełnia błędy, które powielają pod wpływem polskich kolegów. Może warto temu zapobiec?

Książka jest adresowana jednak przede wszystkim do odbiorcy polskiego, dlatego polecam ją naszym rodakom. Napisana jest bardzo przystępnie, ciekawie, a wiedza usystematyzowana jest przejrzyście.

Miłej lektury?

Andrzej Markowski „Poradnik Profesora Markowskiego”, Poznań 2017

Przewiń do góry
pl_PL
en_GB pl_PL