fbpx
Agnieszka Jasińska - Jeszcze o tajemnicach języka

JESZCZE O TAJEMNICACH JĘZYKA

Dzisiaj w sekcji “Okiem dziecka” kolejna prezentacja mojej siostrzenicy Weroniki Wiedyski, która prowadzi na facebooku stronę “Polski i kropka dla dzieci i młodzieży” Tym razem o tajemnicach języka. Zapraszam do lektury.

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że najbardziej lubię czytać o pochodzeniu poszczególnych słów. Stworzyłam na ten temat recenzję i  krótki materiał filmowy na podstawie książki Michała Rusinka „Wihajster”. Tym razem znowu przychodzę z recenzją książki. Aktualnie będzie to książka Agaty Hąci „Figlarne słówka. O wędrówkach słów i innych tajemnicach języka”.

Książka dzieli się na osiem części, a mianowicie: Figlarne słówka, Wrzesień w listopadzie?, Czy Bolesław cierpi bóle?, Jak naprawdę miała na imię Baba – Jaga?, Cała prawda o Częstochowie,  Prosto z Brukseli poleca się brukselka,  Język w pączkach, czyli filiżanka, lufcik, legginsy i sałata, A jeśli jesteś już całkiem dorosły….

Jak widać, mamy do wyboru całkiem dużo rozdziałów, każdy poświęcony innej tematyce. I te intrygujące tematy… rozwieję parę wątpliwości związanych z nimi, a drugą połowę musicie odkryć sami. No to do dzieła!

Zacznijmy od rozdziału szóstego, czyli „Prosto z Brukseli poleca się brukselka”. Co stolica Belgii ma wspólnego z warzywem, na którego widok niektórzy wyraźnie tracą humor?

Zacznijmy od tego, że jest parę słów, które pisze się tak samo, a mają inne znaczenie. Różnią się tylko małą bądź wielką literą na początku wyrazu. Na przykład polka bądź Polka, kanadyjka bądź Kanadyjka, pekińczyk czy Pekińczyk czy właśnie brukselka. Te wyrazy pisane wielką literą oznaczają oczywiście mieszkańca jakiego państwa czy miasta.

Co jednak z tą drugą grupą wyrazów? Otóż te wyrazy, które nie nazywają ludzi, w większości przypadków celowo wyglądają podobnie. Na przykład brukselka, czyli kapusta brukselska była swego czasu bardzo popularna w Brukseli. A kanadyjka to kajak, którym często pływali mieszkańcy Kanady. Ale uwaga, to nie jest reguła! Taniec polka nie zawdzięcza nazwy kobietom z Polski, a językowi czeskiemu, bo po czesku pulka to połowa, a to dobrze oddaje szybkość tego tańca.

Wróćmy teraz do rozdziału czwartego, czyli „Jak naprawdę miała na imię Baba – Jaga?” Zastanawialiście się kiedyś, skąd pochodzi Wasze imię? Najprawdopodobniej są to imiona związane z tradycją chrześcijańską. No chyba, że macie na imię Biezdar, Budziwuj czy Tomisław. Jeśli tak, to wróćcie do rozdziału trzeciego, gdzie dowiecie się więcej o pochodzeniu tych imion, bo są to imiona słowiańskie. A jeśli chodzi o imona chrześcijańskie, to nazywamy je tak, ponieważ w większości dotyczyły osób z Biblii albo tych, które chrześcijanie czczą jako święte. Imiona te wywodzą się z różnych języków, takich jak greka czy łacina.

Zacznijmy od Małgorzaty, Gosi, Małgośki czy starszej wersji tego imiona Margrzety czy Mangorzaty. Czyli „na bogato”, bo jest jeszcze więcej wersji tego imienia. Źródła podają, że to imię pochodzi od greckiego słowa μαργαριτάρι (czytaj: margaritari), czyli perła. A co za tym idzie, blask i jasność są zaklęte w Małgorzatach. A kim były Małgorzaty? Często królowymi, ale są też postaciami literackimi, chociażby jak bohaterka z Jasia i Małgosi.

Znacie jakiegoś Dominika? Nawet jeśli nie, chętnie Wam opowiem, skąd się wzięło to imię. Wywodzi się ono z łaciny i pochodzi od słowa dominicus, a to znaczy „należący do pana”, a w naszym rozumowaniu – do boga. Jest więc to imię chrześcijańskie, które do Polski dotarło siedemset lat temu. Zapisywano je w różnych formach, takich jak Domienik czy Domin, a całkiem niedawno utworzyliśmy od niego rozmaite zdrobnienia.

Powoli zbliżamy się do końca, więc wspomnę o autorce, Pani Agacie Hąci. Pani Agata jest językoznawczynią i autorką publikacji naukowych. Możecie jej posłuchać w radiu, gdzie opowiada o pochodzeniu słów i rozbudza zainteresowanie językiem u najmłodszych. 

Nie sposób też nie wspomnieć o Panu Tomaszu Pląskowskim, autorze ilustracji do książki, dzięki którym lekturę czyta się z jeszcze większą przyjemnością.

Książkę można czytać nie po kolei, co uważam za duży plus. Kiedy jesteście ciekawi pochodzenia jakiegoś słowa, wystarczy tylko zerknąć do książki. Ale czytanie całej książki od deski do deski też jest polecane 😉. Jeśli zaś czujecie niedosyt, sięgnijcie po jeszcze jedną książkę Pani Agaty, a mianowicie „Co kryje język za zębami?”

„Figlarne słówka. O wędrówkach słów i innych tajemnicach języka”

Agata Hącia

Tomasz Pląskowski

Wydawnictwo PWN

Warszawa 2021

Przewiń do góry
pl_PL