Blog Agnieszka Jasińska - Barszcz

BARSZCZ

Niewiele jest tak przyjemnych czynności na wiosnę, jak iść na targ, kupić trochę nowalijek, w tym młode buraczki  i ugotować z nich aromatyczny barszcz zwany botwinką. Wrzucamy do niego nie tylko buraczane młode bulwy, ale całe łodygi i liście. Plus dużo koperku i młode ziemniaczki. Albo jajko. Nadchodzi wspaniała pora roku… .

Czy wiecie, że słowo barszcz ma wspólne korzenie z wyrazami takimi jak „broda”, „bór’, „borówka”, „barć” i „bartnik”?

Podstawą ich wszystkich jest praindoeuropejskie „bhar” oznaczające coś ostrego. Jak wiadomo, w przypadku odrastającej brody chodzi o wrażenie dotykowe. Bór jest słowem, które pierwotnie używane było do opisu gęstych lasów iglastych. Borówka niekoniecznie ma w sobie „ostry” komponent, ale jej znaczenie wywodzi się od miejsca, w którym rośnie. Co ma jednak wspólnego ze wszystkimi tymi słowami „barć”? Wyraz ten  poświadczony w polszczyźnie już w XIII wieku oznaczał wydrążoną ostrym narzędziem w drzewie leśnym dziuplę. I w ten sposób udało się znaleźć etymologiczne związki pomiędzy poszczególnymi elementami naszej językowej układanki.

Barszcz jest zupą o wyrazistym, ostrym smaku. Ja lubię, kiedy jest lekko kwaśny i zdecydowanie pikantny. Charakterne polewki mają to do siebie, że jedni je uwielbiają, inni ich nie znoszą. Moi studenci – obcokrajowcy są tego najlepszym przykładem. Zakochują się w barszczu od pierwszej próby, albo nienawidzą go szczerze. Najmocniej kochają go nasi uczniowie i studenci z Ukrainy: dla nich barszcz to potrawa narodowa, danie o szczególnym statusie. Nie bardzo rozumieją, jak Polacy mogą traktować barszcz jak „zupę”, lub „pierwsze danie”. Przecież to przysmak, który jest niezależny od jakichkolwiek zwyczajów związanych z porami i hierarchią posiłków!

Wyraz „barszcz” występuje we wszystkich językach słowiańskich. Jako element naszej kultury, nie jest, podobnie jak włoska „pizza” czy „spaghetti”, tłumaczony na inne języki. Anglicy i Amerykanie zamawialiby u siebie „borsch” lub „borscht”. Podobnie robiliby Francuzi, którzy nazywają tę zupę „le bortsch”.

W staropolskich przekazach barszcz nie jest zupą specjalnie wyszukaną:  kojarzy się z przaśną sarmackością, obżarstwem i brakiem dobrego smaku. Jest swojski, naturalny i prosty.

W polszczyźnie jest kilka ciekawych związków frazeologicznych ze słowem „barszcz”. Nie wiemy, dlaczego nie można np. „wrzucać dwóch grzybów do barszczu”, czyli dodawać zbyt wielu składników. Mówi się, że coś jest „tanie jak barszcz”, co z pewnością nawiązuje do prostoty staropolskiej zupy. Wyraz barszcz dał też początek nazwie niebezpiecznej rośliny zwanej „barszczem Sosnowskiego”.

Myślę, że te związki frazeologiczne są bardzo niesprawiedliwe dla pysznego, aromatycznego barszczu, który wielu z nas zajada ze smakiem i ma z nim pozytywne, często związane z kuchnią mamy  skojarzenia. Barszcz pojawia się bowiem i jako potrawa świąteczną na Boże Narodzenie  i – tak jak dzisiaj u mnie –  na wiosennym stole.

Źródła:

Krystyna Długosz – Kurczabowa, Wielki Słownik Etymologiczno – Historyczny Języka Polskiego, Warszawa 2008

Jerzy Bralczyk, Jeść!!!, Olszanica 2014

 

Przewiń do góry
pl_PL
en_GB pl_PL